Wybierz region

Wybierz miasto

    Barbarzyństwo!

    Autor: ANNA DZIEDZIC

    2003-03-31, Aktualizacja: 2004-12-17 23:32 źródło: Dziennik Zachodni

    Wiele osób uważa, że wypalając wiosną starą, suchą i przerośniętą trawę pozbywa się niechcianych chwastów. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że w ten sposób znacznie zubożają ekosystem.

    Wiele osób uważa, że wypalając wiosną starą, suchą i przerośniętą trawę pozbywa się niechcianych chwastów. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że w ten sposób znacznie zubożają ekosystem.


    - Dla mnie jako biologa, ta plaga podpaleń traw to barbarzyństwo! Ten, kto to robi, nie myśli o innych. Pomijam na przykład utrudnianie innym życia przez gryzący dym. Chodzi mi o niszczenie biocenozy. W trawach są o tej porze na przykład gniazda niektórych ptaków, muchówki, owady będące podstawowym pokarmem dla wielu ptaków. Giną nie tylko zwierzęta, ptaki czy owady. Niszczymy też roślinność. Przecież są inne metody niszczenia chwastów czy uporządkowania terenu. Może bardziej pracochłonne, ale nie tak katastrofalne w skutkach - mówi Zenon Przywara, naczelnik Wydziału Ekologii i Rolnictwa Urzędu Miejskiego w Piekarach Śląskich.


    Specjaliści podkreślają, że ogień nie pozostaje też obojętny dla fizykochemicznych właściwości gleby, zubożając ją. Podobnie dzieje się z florą bakteryjną i grzybami niezbędnymi w łańcuchu pokarmowym.


    - Ogień niszczy wszystko, co składa się z białka. A przecież to ono jest budulcem życia na naszej planecie - dodaje Przywara.


    Podpalenia, które tak dają się we znaki szacie roślinnej i zwierzęcej, mogą też być przyczyną tragedii całkiem ludzkiej. Problem pojawia się wówczas, gdy do gaszenia płonących traw wyjeżdżają jednocześnie wszystkie auta gaśnicze.


    - Garaże naszej jednostki ratowniczo-gaśniczej stoją właściwie w tym czasie prawie cały czas puste. Może się zdarzyć, że do innego groźnego pożaru mieszkania lub wypadku nasze auto nie będzie mogło wyjechać z jednostki, tylko pojedzie tam z miejsca, gdzie gaszono pożar trawy. Wtedy ten dojazd będzie trwał dłużej. Oznacza to, że pomoc dla zagrożonych tam ludzi nadjedzie później ? mówi kpt. Adam Wilk, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Bytomiu.


    Podpalacze uważają się za bezkarnych. Rzadko bowiem strażakom czy policjantom udaje się ich przyłapać na gorącym uczynku. Inaczej wygląda też sytuacja, gdy chodzi o "tradycyjne" wypalania traw na własnych posesjach przez rolników. Wtedy wiadomo, kto to zrobił.


    - Ostatnio mieliśmy taki przypadek, kiedy rolnik, starszy człowiek, wypalał trawę na swojej posesji. Niestety, ogień wymknął się mu spod kontroli i wyszedł za ogrodzenie. Wtedy musieliśmy interweniować. Skończyło się na dyscyplinującej rozmowie - mówi kpt. Piotr Pichura z tarnogórskiej straży pożarnej.


    Dużo trudniejsze jest ustalenie podpalaczy różnego rodzaju nieużytków, sitowia. W takich przypadkach podejrzenie pada między innymi na dzieci i młodzież. Zwykle bowiem do takich pożarów dochodzi popołudniami, kiedy w szkole nie ma już lekcji.


    - Chciałbym tu przy okazji zaapelować do rodziców, by zwrócili uwagę na to, co w wolnym czasie robią ich dzieci. Czy przypadkiem ich ulubioną zabawką nie są zapałki - mówi kpt. Wilk.


    Żeby kogoś ukarać za podpalenie trawy, najpierw należy mu to udowodnić. - Jest to bardzo trudne, jeśli się kogoś nie złapie za rękę. Za taki czyn grozi grzywna. Traktuje się go jako wykroczenie - mówi podisnsp. Stanisław Surowiec, rzecznik bytomskiej policji.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)