Chałupnictwo dla naiwnych

Pani Maria N. z Szarleja od dwóch lat bezskutecznie poszukuje pracy. Postanowiła odpowiedzieć na ogłoszenie. Zadzwoniła pod wskazany numer telefonu. Po tygodniu dostała broszurkę, w której pewna firma z Panek oferuje ...

Pani Maria N. z Szarleja od dwóch lat bezskutecznie poszukuje pracy. Postanowiła odpowiedzieć na ogłoszenie. Zadzwoniła pod wskazany numer telefonu. Po tygodniu dostała broszurkę, w której pewna firma z Panek oferuje proste prace chałupnicze w kilku branżach. Pierwsza oferta dotyczyła regeneracji kaset barwiących do drukarek komputerowych, kas fiskalnych i innych urządzeń. Za jedną nasączoną kasetę firma płaci od 3 do 7 złotych. Druga oferta dotyczyła składania długopisów (15 groszy od sztuki). Trzecia to reklama na samochód.


Pani Maria zainteresowana była długopisami. Wysłała więc listem poleconym swoje zgłoszenie. Wymagane było też dołączenie 10 znaczków pocztowych po 1 zł 20 gr albo 10 zł. Kobieta spodziewała się, że teraz firma przyśle jej części długopisów.
∨ Czytaj dalej

Po pewnym czasie listonosz przyniósł do domu kopertę z poleceniem zapłaty 39 złotych za odbiór przesyłki.

- Musiałam zapłacić. Potem otworzyłam kopertę, a tutaj nie ma żadnej konkretnej oferty pracy - opowiada rozczarowana kobieta.

Jest za to katalog informacyjny. Piszą: ,nasza firma nie pośredniczy w załatwianiu pracy. Zajmujemy się wyłącznie wysyłką katalogów. Opłata, jaką państwo uiścili, jest opłatą wyłącznie za to czasopismo". Okazało się, że kto chce znaleźć pracę, musi odpowiedzieć na ogłoszenie firm, które prezentują się w katalogu. I tak, na przykład, aby zająć się montażem biżuterii, trzeba znowu wysłać zgłoszenie z dowodem wpłaty na 30 zł i kopertę ze znaczkiem za 3 zł 60 gr.

Pani Maria zastanawia się, gdzie kończy się ten "łańcuszek." Zdenerwowana zadzwoniła do firmy z pierwszego ogłoszenia i zażądała wyjaśnień. Efekt był taki, że firma zwróciła jej 39 zł za katalog.

Zadzwoniliśmy pod podany w ogłoszeniu numer telefonu. Odezwał się bardzo niecierpliwy pan. Pierwsze pytanie brzmiało: skąd pani dzwoni? Drugie: proszę podać adres. Czy mam wysłać informacje? Na zadanie dodatkowych pytań: co dostanę, czy będę musiała zapłacić, czy państwo tylko pośredniczycie, nie starczyło czasu. "Chce pani te informacje, czy nie"?, krzyknął mężczyzna. I odłożył słuchawkę.

- Chciałam ostrzec wszystkie naiwne osoby, które odpowiadają na takie ogłoszenia - mówi mieszkanka Szarleja.

Pani Maria dalej szuka pracy. Idealnym rozwiązaniem byłoby krawiectwo, bo w tej branży kobieta pracowała przez lata. Ale zadowoli się wszystkim, nawet sprzątaniem czy opieką nad starszymi ludźmi.

Sonda

Jaki jest największy grzech PKP?

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij