Wybierz region

Wybierz miasto

    Jak walczyć z plagą pożarów traw?

    Autor: ANNA DZIEDZIC

    2003-03-31, Aktualizacja: 2004-12-17 23:32 źródło: Dziennik Zachodni

    Plaga pożarów traw dała się w ostatnim tygodniu strażakom we znaki. I nie tylko im. By z tym procederem walczyć, dobre są wszelkie sposoby, byle były skuteczne.

    Plaga pożarów traw dała się w ostatnim tygodniu strażakom we znaki. I nie tylko im. By z tym procederem walczyć, dobre są wszelkie sposoby, byle były skuteczne. Prezydent Bytomia, Krzysztof Wójcik, o pomoc w propagowaniu profilaktyki takich zdarzeń zwrócił się do bytomskich księży. Poprosił, by o tym procederze opowiedzieli wiernym, uczulili ich na jego wielką szkodliwość.


    - To jedna z metod walki z tą plagą. Szukamy wsparcia dosłownie wszędzie. Kilka dni temu listy z podobną prośbą o akcję informacyjną na temat bezpieczeństwa prezydent skierował do szkół. W listach wysłanych do poszczególnych dekanatów prosimy o rozpowszechnienie tej tematyki podczas niedzielnych nabożeństw. Może w ten sposób uda się nam walczyć z ludzką głupotą - ma nadzieję Andrzej Głogowski, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miejskiego w Bytomiu.


    Bytomscy strażacy średnio dziennie wyjeżdżają do pożarów traw ponad dwadzieścia razy. Podobnie sytuacja wygląda w Tarnowskich Górach i Piekarach Śląskich. Od 17 marca do wczoraj strażacy w Bytomiu pożary traw gasili już grubo ponad 150 razy. - To narasta lawinowo. Od czwartku do niedzieli wyjeżdżaliśmy do podobnych interwencji ponad 57 razy. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że pożary traw wiążą się także z pożarami wielu przedmiotów, znajdujących się na zagrożonym ogniem terenie. Często przez trawy zapalają się także dzikie wysypiska, na których leżą stare opony, plastikowe butelki. - mówi kpt. Adam Wilk, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Bytomiu.
    Strażacy przestrzegają, że wypalanie traw to proceder nielegalny i bardzo niebezpieczny, także dla tych, którzy je podpalają. Wielokrotnie poparzeniom ulegają zwłaszcza starsi ludzie, którzy nie zdążyli uciec przed bardzo szybko rozprzestrzeniającym się na danym obszarze ogniem. - Wiatr bywa zmienny i nie zawsze wieje w kierunku, w którym byśmy sobie tego życzyli. Może się więc nagle okazać, że osoba, która zamierzała wypalić niewielki kawałek porośnięty zeszłoroczną suchą trawą, nie przewidzi sytuacji, gdy ogień nagle się rozprzestrzeni w wielu kierunkach. Wystarczy wówczas, że kilka razy wciągnie do płuc gryzący i toksyczny dym i tragedia gotowa - przestrzega Wilk.


    Podobne sytuacje doskonale znają tarnogórscy strażacy. Od 15 marca do pożarów traw wyjeżdżali już 232 razy. W czwartek w jednej akcji udział brało aż 12 sekcji. Pożarem objętych było sześć hektarów nieużytków. W pewnej chwili ogień zaczął zagrażać również pobliskiemu zakładowi produkującemu figurki ceramiczne. Ogień strawił drewniane ogrodzenie i trzy szopki. Na szczęście tym razem strażacy odnieśli sukces, bo udało się im zapobiec większym stratom.
    - W tamtym pożarze zniszczone przez ogień zostały między innymi rynny budynku wykonane z tworzywa sztucznego. Wszystko zaczęło się od podpalenia trawy na nieużytkach w odległości około dwustu metrów od zakładu - mówi kpt. Piotr Pichura z tarnogórskiej PSP.


    Podobne problemy mają również strażacy w Piekarach Śląskich. Tam największe zagrożenie, stwarzają pożary nieużytków przy ruchliwej drodze krajowej nr 4, w kierunku Krakowa. Wielkie obłoki gęstego gryzącego dymu, które zalegają nad jezdnią, zwłaszcza po południu i po zmroku, stanowią wielkie zagrożenie dla przejeżdżających tamtędy kierowców.


    - Oczywiście, trawy płoną właściwie w całych Piekarach, jednak tam zagrożenie jest największe - mówi st. kpt. Jacek Kośmider, zastępca komendanta PSP w Piekarach Śląskich.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)