Pięćdziesięciu mieszkańców Piekar Śląskich w ciągu miesiąca ma otrzymać nieodpłatnie urządzenia do monitorowania pracy serca. Przez 24 godziny na dobę rejestratory będą kontrolowały stan pacjentów. W razie potrzeby poinformują lekarzy, którzy będą do pełnej dyspozycji chorych.

Piekarskie Centrum Medyczne we współpracy z Centrum Monitorowania Serca w Tychach będzie realizować projekt, który pozwoli skutecznie ograniczyć śmiertelność pacjentów kardiologicznych nawet o połowę oraz poprawić sprawność działania systemu medycyny ratunkowej w regionie.

W leczeniu chorób serca ogromną rolę ogrywa czas. Jak wyjaśnia Prof. Dr hab. n. med. Andrzej Bochenek, światowej sławy kardiochirurg i jeden z patronów projektu, trzeba pamiętać o regule tzw. złotej godziny. Złotą godziną lekarze nazywają godzinę liczoną od pierwszego bólu w klatce piersiowej, który świadczy o zwale. – Pacjent z zawałem w czasie nie dłuższym niż godzina powinien trafić na stół operacyjny, aby lekarz mógł skutecznie ratować jego zdrowie i życie – wyjaśnia. W dzisiejszych czasach dużo ludzi żyje po zawale, ale oznacza to, że są do końca wyleczeni. Pacjenci nie zawsze potrafią rozpoznać ból, który może świadczyć o zawale. – Mamy różne formy zawału. U kobiet przebiega on zupełnie inaczej. Kobiety często są zagonione, zapracowane. Nie wyobrażamy sobie, że pięćdziesięcioletnia kobieta może mieć zawał. Dzisiaj mamy całkiem inny obraz. Złota godzina jest niezwykle ważna – dodaje.

Urządzenie ma zwiększyć szanse na przeżycie pacjenta zarówno w okresie 1 roku, jak i 5 lat od tzw. incydentu kardiologicznego – zazwyczaj jest to zawał serca. Zaburzenia w pracy serca wykrywane są dzięki monitoringowi w ciągu od 4 do 6 dni od zaistnienia. U niemonitorowanych pacjentów zajmuje to blisko miesiąc. Pacjenci, którzy przeżyli już zawał nie ukrywają, że urządzenie do monitorowania ich stanu zdrowia da im przede wszystkim komfort psychiczny.

- Zdecydowanie czuję się bezpieczniej – twierdzi Eugeniusz Nowok mający 58 lat, który przeżył już dwa zawały. – Każdy ból, każde słabe samopoczucie budzi niepokój. To urządzenie da mi z pewnością spokój – dodaje.

Monitorowanie pracy serca nie tylko wiąże się z bezpieczeństwem pacjentów, ale także pozwoli usprawnić działanie systemu medycyny ratunkowej. Dzięki niemu zespoły pogotowia ratunkowego nie będą obsługiwać wypadków niewymagających interwencji. Według Bartosza Jurkowskiego, Dyrektora Projektu Centrum Monitorowania w Tychach, zespół kardiochirurgów mając do dyspozycji diagnozę i zapis EKG powoduje, że karetki wysyłane są tylko do osób fizycznie potrzebujących pomocy. – Na tysiąc pacjentów to zaledwie 30 wyjazdów miesięcznie – twierdzi.

Jak działa urządzenie? Po naciśnięciu przycisku przez pacjenta, do Centrum Monitorowania wysyłane zostaje badanie EKG. - W przeciągu kilku sekund ludzie obsługujący centrum są w stanie obejrzeć badanie, przeanalizować i w oddzwonić do pacjenta, pytając go jak się czuje oraz dlaczego wysłał to badanie – mówi Bartosz Jurkowski. – Potem podejmowana zostaje decyzja czy wzywamy zespół ratowania medycznego, czy uspakajamy pacjenta, bo nic się nie dzieje, czy umawiamy pacjenta w najbliższym czasie na wizytę do kardiologa – dodaje.

Czytaj także

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!