Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Podróżnik z Piekar Śląskich nie żyje? Odwołano akcję poszukiwawczą Grzegorza Gawlika

Mateusz Czajka
Mateusz Czajka
GregorGregor6
Podróżnik i pasjonat wulkanów Grzegorz Gawlik nie żyje. Ten pochodzący ze Śląska wspinacz zaginął w czasie dobywania czynnego wulkanu Ontake w Japonii. Niestety prawdopodobnie „nie ma już szans na odnalezienie go żywego”.

„Nie ma już szans na odnalezienie go żywego”

O prawdopodobnej śmierci Grzegorza Gawlika poinformował na profilu FB oraz na swoim blogu „Wulkany Świata” Bartłomiej Krawczyk – inny pasjonat wiedzy o wulkanach.

Piekarski podróżnik wybrał się na japoński wulkan Ontake.

— To miała być jednodniowa wyprawa na wulkan, który zasłynął nagłą i śmiercionośną erupcją 27 września 2014 roku. Niestety od kilku dni Grzegorz nie daje znaku życia. Jego poszukiwania wciąż trwają i mają być kontynuowane. Grzegorz wybrał się na wulkan w deszczowy dzień, co niestety zwiększa ryzyko wystąpienia laharów – pisał niedawno Bartłomiej Krawczyk.

Kilka godzin poźniej niestety dowiedział się, że japońska ekipa ratunkowa zaprzestała poszukiwań. Przekazał, że według ratowników „nie ma już szans na odnalezienie go żywego”. Ekipa poszukiwawcza zamierza wrócić na poszukiwania ciała po czerwcowych roztopach. Ontake wznosi się nieco powyżej trzech tysięcy metrów nad poziomem morza. O tej porze roku w wyższych partiach wulkanu zalega śnieg.

Grzegorz Gawlik – niezwykły pasjonat ze Śląska

Na stronie prowadzonej przez wspinacza przeczytamy m.in. o tym, że zdobył już 59 wulkanów oraz odwiedził 134 miejsca wulkaniczne. Był autorem reportaży, książek. Co ciekawe, na Uniwersytecie Śląskim ukończył studia prawnicze.

— Na niektórych wulkanach Grzegorz Gawlik był pierwszym człowiekiem w historii lub pierwszym Polakiem – czytamy.

Grzegorz Gawlik był bardzo doświadczonym wspinaczem. Choć jakiś czas temu przeprowadził się do Warszawy, to dalej był związany ze Śląskiem m.in. jako członek Klubu Wysokogórskiego w Katowicach. Zapytaliśmy jego wiceprezesa, a zarazem towarzysza niektórych wypraw - Piotra Głowackiego - o doświadczenie podróżnika z Piekar.

— Jeżeli chodzi o wulkany, to nie wiem czy nie było największe na świecie, a na pewno w Europie. Był człowiekiem, który znał te góry bardzo, bardzo dokładnie – zarówno teoretycznie, bo się dobrze przygotowywał do wypraw i później jeżeli chodzi o liczbę tych wulkanów, na które się wspinał – mówi wspinacz.

Podkreśla, że dużym atutem wspinacza było metodyczne przygotowywanie się do wypraw. Na szczytach (szczególnie tych nieopisanych) wulkanów i ich zboczach czeka na podróżników wiele „niespodzianek”. Do najbardziej niebezpiecznych należą ulatniające się gazy wulkanicznie, które mogą mieć różny skład – także niebezpieczny dla człowieka.

— Byliśmy wielokrotnie w górach, razem wspinaliśmy się w Alpach (m.in. na Mount Blanc). Znałem go bardzo dobrze i nam się super pracowało. Zawsze ceniłem go jako fachowca od wulkanów. To to była jego pasja i taki cel życiowy poznać wszystkie wulkany na świecie – przynajmniej te najwyższe. W zeszłym roku nawet rozmawialiśmy na ten temat, że ten projekt stu wulkanów już nie jest taką „zajawką” jak kiedyś i w tamtej chwili realizuje także inne wejścia - czasami bardziej takie dla niego ekscytujące wulkany – dzieli się z nami Piotr Głowcacki.

Ostatni wpis Grzegorza Gawlika na jego fanpage pochodzi z 6 kwietnia. Zamieścił na nim wiele zdjęć ze swojej podróży.

od 7 lat
Wideo

Krzysztof Kolumb był polskim księciem?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na piekaryslaskie.naszemiasto.pl Nasze Miasto